Blog
kawał w bok od szosy głównej
Krzysztof Wołodźko - Consolamentum
Krzysztof Wołodźko - Consolamentum Bicz na konliberałów...
122 obserwujących 786 notek 979659 odsłon
Krzysztof Wołodźko - Consolamentum, 11 marca 2016 r.

Po stronie ubogich. Wspomnienie o prof. Tarkowskiej

Dla mnie była – niepoznaną nigdy osobiście – przewodniczką po trudnym świecie polskiej biedy czasów społeczno-gospodarczych przemian. Jak zapisali w nekrologu jej bliscy: „była wzorem moralnego życia, mentorką młodych pokoleń, kochającą Babcią”. 3 marca 2016 roku zmarła prof. Elżbieta Tarkowska, socjolożka kultury, czasu i ubóstwa. 

Pani Profesor scalała w jedno krytyczny naukowy namysł z empatią, zwykłą ludzką przyzwoitością względem cudzego trudnego losu i zdolnością przejrzystego przekazu, opartego na znajomości mnóstwa ludzkich spraw. W wywiadach, których udzielała, łączyła systematyczny i strukturalny opis zjawisk z przejrzystą i przejmującą, niemal powieściopisarską umiejętnością ukazywania ludzkich przypadków życiowych. Często też ukazywała biedę i towarzyszącą jej nieledwie heroiczną zaradność polskich kobiet – nierzadko osamotnionych menadżerek ubóstwa wielu rodzin dotkniętych licznymi dysfunkcjami III Rzeczpospolitej.

Socjologia czasu, kultury i ubóstwa

Elżbieta Tarkowska (rocznik 1944) ukończyła stołeczne liceum im. Narcyzy Żmichowskiej. Pracę maturalną napisała z wizji społeczeństwa Warszawy zawartej w jej ukochanej powieści, czyli „Lalce” Bolesława Prusa. Z kolei pracę doktorską, poświęconą koncepcji mitu u Emila Durkheima, Marcela Maussa i Lévi-Straussa, obroniła u profesora Jerzego Szackiego. Początkowo miała pisać doktorat pod opieką Zygmunta Baumana, ale uniemożliwił to marzec 1968 roku. Później pracowała w Zespole Prognoz Społecznych i Zakładzie Badań nad Stylami Życia. Atmosferę ówczesnej „czapy” nad socjologią badaczka tak wspominała po latach: „Maria Jarosz, która badała przestępczość i inne zjawiska patologiczne, miała ogromne problemy z publikowaniem. Także Piotr Gliński, którego praca doktorska dotycząca ekonomicznego wymiaru stylów życia, w tym biedy, nie mogła się ukazać” (cytat za wywiadem „Socjologia to coś więcej niż zawód…”, opublikowanym na kartach księgi jubileuszowej dla prof. Tarkowskiej „Socjologia czasu, kultury i ubóstwa”; wszystkie cytaty z pani profesor pochodzą z tej rozmowy, chyba że zaznaczono inaczej).

W latach 80. XX w. prof. Tarkowska należała do „Solidarności”. Legitymację złożyła, jak wspomina: „chyba na ręce Piotra Glińskiego” już w 1990 r., ze względu na coraz dalej idący kryzys wewnętrzny w najważniejszym ruchu społecznym niegdysiejszej opozycji. Tematyką biedy zajęła się w połowie lat 90. XX wieku, m.in. z inspiracji badaczek ubóstwa Kazimiery Wódz i Wielisławy Warzywody-Kruszyńskiej. „Miałam poczucie obowiązku, że trzeba tym się zajmować, że trzeba to pokazać, że to jest potrzebne, że ta wiedza komuś pomoże, do czegoś się przyda. Ale (…) nie przypuszczałam, że ubóstwo i powiązane z nim zjawiska zajmą tak znaczne miejsce w mojej pracy i życiu” – wspominała.

Pod koniec życia badaczka skarżyła się na coraz dalej idące przeładowanie życia naukowego biurokratyzacją, nastawienie na zbieranie punktów, a nie rozwiązywanie problemów (Kłania się anglosaskie New Public Management, czyli Nowe Publiczne Zarządzanie, które w imię zwiększania ekonomicznej efektywności choćby w nauce od dekad wymusza zwiększoną liczbę procedur i formularzy). Zwracała również uwagę, że współcześnie w Polsce dochodzi do obniżenia rangi socjologii, czy szerzej – humanistyki: „socjologia kojarzona jest z sondażami wyborczymi, którymi w dodatku – jak twierdzą media i politycy – można dowolnie manipulować. O rozumieniu mechanizmów społecznych nie mówi się. A jest to bardzo ważne, by ludziom pokazać, od czego zależą różne procesy. Taka wiedza jest potrzebna każdemu w działaniu społecznym”. Jej zdaniem dobrze uprawiana i popularyzowana socjologia dałaby Polakom możliwość zrozumienia dwóch przeciwstawnych, ale równocześnie zachodzących w naszym życiu społecznym tendencji: jedna to pragnienie budowania wspólnoty i bycia razem, druga to chęć izolowania i grodzenia się od innych.

Od biednego dzieciństwa po biedną starość

W wywiadzie dla kwartalnika „Kontakt” (numer 27) prof. Tarkowska zapytana, czy ubóstwo w Polsce jest domeną jakiejś konkretnej grupy społecznej, przypominała, powołując się na wieloletnie badania Głównego Urzędu Statystycznego, że szczególnie zagrożone ubóstwem są dzieci i młodzież. Poza tym bieda à la III RP zlokalizowana jest głównie na wsi i w małych miasteczkach. Najczęściej jest również udziałem – często wielodzietnych – rodzin, które dotknęła utrata pracy czy niepełnosprawność. Ubóstwo wiąże się także z bardzo wysokim bezrobociem wśród młodzieży, deficytem zatrudnienia dla absolwentów różnych szkół i różnych poziomów edukacji. Bieda po polsku jest dziedziczona: „badania enklaw biedy ukazują jej ciągłość i trwałość: od biednego dzieciństwa, przez dorosłość w biedzie, aż po biedną starość”.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie



Krzysztof Wołodźko
Krzysztof Wołodźko
Utwórz swoją wizytówkę

image


Krzysztof Wołodźko, na ogół publicysta. Miłośnik Nowej Huty.


Wyją syreny, wyją co rano,
grożą pięściami rude kominy,
w cegłach czerwonych dzień nasz jest raną,
noc jest przelaną kroplą jodyny,
niechaj ta kropla dzień nasz upalny
czarnym - po brzegi - gniewem napełni -
staną warsztaty, staną przędzalnie,
śmierć się wysnuje z motków bawełny...

Troska iskrą w sercu się tli,
wiele w sercu ognia i krwi -
dymem czarnym musi się snuć
pieśń, nim iskrą padnie na Łódź.

Z ognia i ze krwi robi się złoto,
w kasach pękatych skaczą papiery,
warczą warsztaty prędką robotą,
tuczą się Łodzią tłuste Scheiblery,
im - tylko radość z naszej niedoli,
nam - na ulicach końskie kopyta -
chmura gradowa ciągnie powoli,
stanie w piorunach Rzeczpospolita.

Ciąży sercu wola i moc,
rozpal iskrę, ciśnij ją w noc,
powiew gniewny wciągnij do płuc -
jutro inna zbudzi się Łódź.

Iskra przyniesie wieść ze stolicy,
staną warsztaty manufaktury,
ptaki czerwone fruną do góry!
Silnym i śmiałym, któż nam zagrodzi
drogę, co dzisiaj taka już bliska?
Raduj się, serce, pieśnią dla Łodzi,
gniewną, wydartą z gardła konfiskat.

Władysław Broniewski, "Łódź"


Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @MARTA.LUTER Jestem dziennikarzem, nie zapiszę się do żadnej partii. :)
  • @LUBICZ Istnieją zwroty potoczne, które mają swój ściśle określony sens, co powinieneś...
  • @ZBYSZEK Proszę Pana, osiem lat rządziło PO i jakoś nie mówiłem / nie pisałem, że nie ma...

Tagi

Tematy w dziale